Śledź po helsińsku, ryba po grecku...

Dostałam ostatnio kilka pytań o „fińskość” pewnych potraw i przepisów znalezionych w internecie. Na początku stwierdziłam, że nie będę tego robić, ale potem otworzyłam jeden link...  Nie twierdzę, że mam monopol na fińskie przepisy (chociaż niektóre są super tajne), ale zwyczajne nie lubię pisania głupot i takiego trochę naciągania, szczególnie teraz, kiedy właściwie każdą informację można zweryfikować, jeżeli nie po fińsku to po angielsku, a i po polsku znajdziemy również kilka dobrych źródeł. Czasami pomoże nawet Wikipedia. Nie znam wszystkich fińskich potraw ani ich kombinacji, tak samo jak nie znam wszystkich kombinacji polskich potraw, nikt chyba nie zna. Dlatego w przypadku kilku przepisów popytałam też znajomych i mojego fińskiego (od wszystkich pokoleń) męża.





Śledź po helsińsku, ryba po grecku.

Śledzi ci u nas (w Helsinkach) dostatek, nawet co roku mamy Targi Śledzia. Ale muszę wszystkich was rozczarować - nie ma specjalnego sposobu przygotowania śledzia charakterystycznego dla Helsinek lub tego regionu Finlandii. Przez dziesięć lat mieszkania w Helsinkach nie miałam okazji spróbować tak przygotowanego śledzia, bo śledzia po helsińsku zwyczajnie nie ma. No nie ma. Śledzie są dostępne w wielu kombinacjach, rozmiarach, kolorach, sposobach przygotowania - wędzone, smażone, marynowane, w zapiekance i w zupie, ale żaden nie ma Helsinek w nazwie, ani groszku konserwowego w składzie.
Dodam, że przepis ukazał się w gazecie z przepisami, a osoba zamieszczająca go na swoim blogu otwarcie napisała, że nie wie czy to jest rzeczywiście helsiński sposób przgotowania śledzia i taką szczerość lubię.

Trochę śmieszy mnie "sfińszczanie" potraw, kiedy każdy przepis znaleziony na fińskiej stronie, blogu lub każde danie ugotowane w Finlandii nazywamy fińskim. Oczywiście zdaję  sobie sprawę z tego że na fali ogromnej popularności wszystkiego co skandynawskie i nordyckie (dla większości to jedno i to samo, ale ja nie o tym dzisiaj) pojawia się również zainteresowanie kuchnią nazwijmy ją ogólnie nordycką. Jeżeli jakąś potrawę opatrzymy przymiotnikiem „skandynawski”, „nordycki”, „fiński” itp, to zainteresowanie od razu wzrasta (podobny efekt dadzą nam np.  Muminki), ale zachowajmy zdrowy rozsądek. Do 95% przepisów na moim blogu musiałabym dodać co najmniej jeden z wyżej wspomnianych przymiotników, tylko jaki to miałoby sens?

Dlaczego się czepiam? Ano dlatego, że używanie przymiotnika „fiński” oznacza pewne uogólnienie, informujące że dany przepis, sposób przygotowania jest charakterystyczny dla danego regionu i potrawa taka jest mieszkańcom dobrze znana. Nie jest więc tak, że każdy przepis znaleziony na fińskich stronach będzie „fiński” w tym znaczeniu.
Czyli np. dodanie do bajgla, czy innej bułki, kawałka łososia nie uczyni go fińskim (bo taki przepis też widziałam). Bajgle wywodzą się z kuchni żydowskiej i bliżej im do Polski niż do Finlandii. Oczywiście w Finlandii można zjeść bajgla z łososiem, ale nikt nie nazwie go fińskim. Tego typu bajgle są jedzone na całym świecie.


Oprócz tego typu przepisów, znajdziemy też zupełnie nieprawdziwe informacje, składniki, czy sposób przygotowania. 
Poniżej kilka rażących wręcz pomyłek, błędów znalezionych w internecie:

- kalakukko – to jedno z najbardziej tradycyjnych dań, które jest tak fińskie jak tylko się da i jest przygotowywane wszędzie tak samo, czyli jest pieczone, jak chleb w piecu/piekarniku przez nawet 5 godzin! A na pewnej polskiej stronie czytam, że to jest danie smażone w głębokim tłuszczu. Kalakukko nawet wygląda jak chleb, ale w środku znajdziemy słoninę/boczek, ryby (różnego rodzaju, głównie muikku - sielawy), albo brukiew. Autor informuje, że popija się ów pieróg kwaśnym mlekiem – chciałabym naprawdę kiedyś to zobaczyć.

- karjalanpiirakka – czyli pierożki karelskie, są według tego samego autora nadziewane mięsem, serem i kapustą. Śmiem twierdzić, że o takiej kombinacji żaden Fin nie słyszał. Pierożki karelskie, to otwarte pierożki z nadzieniem z ryżu, ziemniaków, marchewki z ryżem (podobnie wygląda rönttönen, ale różni się ciastem i nadzienie jest borówkowe), ale nigdy z mięsem, serem, a już na pewno nie z kapustą.

- następnie taki kwiatek: "Tippaleipä - szwedzkie faworki, tradycyjna potrawa z sąsiadującego z Helsinkami regionu Porvoo." Od czego by tu zacząć... Może od tego,  że tippäleipä to ciasteczka smażone w głębokim tłuszczu, posypane cukrem pudrem. Przygotowuje się je... raz w roku, w okolicach święta Vappu, czyli 1. Maja, w całej Finlandii, nie tylko w Porvoo. Tego typu ciastka są znane w różnych miejscach na świecie, a najbardziej popularne są w Finlandii i USA. Jak je zrobić dowiecie się tutaj.  

- lipeäkala – (nor. lutefisk, szw. lutfisk) czyli dorsz zamarynowany w ługu, to tradycyjne danie bożonarodzeniowe, ale ten dorsz jest najpierw suszony, a nie wędzony!

- "paszteciki z suszonymi śliwkami (świąteczne)", że co proszę? Paszteciki to raczej małe przekąski przygotowywane na słono, a fińskie bożonarodzeniowe ciastka z powidłami śliwkowymi są ewidentnie słodkie – możecie sami upiec. Chyba, że autor miał na myśli coś zupełnie innego, nie mam pojęcia o co chodzi. Suszone śliwki nie są zbyt popularne w Finlandii, a w czasie świąt możemy je znaleźć jedynie w kisielowatej zupie z suszonych owoców.

- zsiadłe mleko – piimä to nie zsiadłe mleko, to maślanka.

-  „Przed wychyleniem kieliszka należy powiedzieć terve ("na zdrowie") albo maljanne ("za pomyślność"), a po spełnieniu toastu lekko się ukłonić”. Autor chyba pił z Rosjanami, albo Polakami. Finowie mówią „kippis” i nie kłaniają się sobie, ale w czasie toastu i patrzą sobie w oczy. Jeżeli ktoś chciałby użyć zwrotu "na zdrowie" to powiedziałby terveydeksi, ale nie terve. Terve oznacza zdrowie, ale jest też powitaniem w stylu polskiego "cześć".


Najbardziej nie podoba mi się wypisywanie nieprawdziwych informacji, samo „sfińszczanie” potraw nie jest złe tylko należy pamiętać, że czasami mogą to być jedynie wyobrażenia o kuchni lub potrawie innego kraju, tak jak już wcześniej wspomniana ryba po grecku, czy fińska wersja kiełbasy krakowskiej. Chyba pójdę zrobić śledzia po helsińsku, w końcu się dowiem jak smakuje.

Miłego dnia!




Komentarze

Popularne posty